poniedziałek, 29 października 2012

MasterChef Ocenią nas Mistrzowie

Została nas parzysta ilość więc spodziewałam się kolejnego zadania grupowego. Jak już wiadomo było, że wsiadamy do busa i "gdzieś" jedziemy byłam wręcz przekonana że będziemy łączyć siły:)
Nigdy wcześniej nie wiedzieliśmy jaka będzie konkurencja , jakie otrzymamy zadanie oraz gdzie się będzie odbywało także nasze reakcje na twarzach są w 100% prawdziwe.
Kiedy podjechaliśmy pod hotel Sheraton w Krakowie powoli zaczęłam odczuwać pewnego rodzaju wewnętrzny lęk. Mam tak czasami, że czuje zbliżające się zagrożenie:) i własnie takie miałam samopoczucie:) Kiedy cudowne Panie garderobiane przyniosły nam nasze "wdzianka" zaczęły mi się pocić ręce.  Te zapaski, furażerki - wiedziałam że nie będzie normalnie i znowu coś ekstra dla nas szykują. 
Fot. TVN/Bartosz Siedlik
Czasami starłam się w logiczny sposób sama sobie wytłumaczyć, że jestem dorosłą osobą i że to co się dzieje to zabawa, mam z tego czerpać przyjemność, a nie trząść się jak osika na widok "białego fartucha":))) Wierzcie mi to gotowanie jest zupełnie inne. Za każdym razem towarzyszy mi masa stresu który potrafi (przekonałam się!!) odebrać rozum:)

Wracając do tematu gotowa do działania ubrana jak MasterSMERF czekałam na zadanie jakie przygotowali dla nas jurorzy. Jak usłyszałam co nas czeka byłam załamana, jak zobaczyłam krytyków: Panią Ewę Wachowicz, Pana Piotra Bikonta i gościa specjalnego Ricka Steina nie wiedziałam czy się cieszyć że ich poznam czy uciekać z tego hotelu bo nie dam rady nic ugotować w profesjonalnej kuchni. Potem już  było tylko gorzej. Wprowadzono nas do kuchni hotelu Sheraton a tam przywitał nas sam jej szef Tomasz Leśniak. Pokazał nam na jak stworzona jest tutejsza karta, opowiedział nam o składnikach które sprowadza z najróżniejszych zakątków świata, pokazał jak pracuje. To było niesamowite przeżycie patrzeć jak powstaje "smak idealny" :) Jestem pod wrażeniem jego osoby nawet mu zazdroszczę (tak pozytywnie) że w tak młodym wieku odnalazł swoja pasję i ją realizuje. Dla mnie ma on niesamowity talent.
Jednak chwila w "normalnym świecie  szybko się skończyła kiedy usłyszałam co nas czeka: że będziemy gotować osobno, że nasze danie ma odpowiadać wyrafinowanej karcie Sheratona  Ja nie miałam nawet koncepcji co mogłabym zrobić w spiżarni nie widziałam żadnych składników byłam jakaś zamroczona. Po raz pierwszy chciało mi się płakać z takiej bezsilności, nieudolności i marności. Chyba sama sobie wbijałam do głowy że nie dam rady. W tym programie jest tak, że wole gotować niż czekać, aż zaczniemy bo wtedy sama się nakręcam że nic nie potrafię a wszyscy dookoła są tacy cudowni.

Fot. TVN/Bartosz Siedlik
Jak zaczęliśmy konkurencję wszytko samo zaczęło się układać i psuć i tak na zmianę. Uważam, że miałam najgorsze miejsce do gotowania, nie chodzi tu o wyposażenie ale o obecność jurorów którzy stali wprost nad moim stanowiskiem i to dodatkowo mnie paraliżowało. Bałam się, że każdy mój ruch jest nieprofesjonalny -  nawet ziemniaki  starałam się obierać w jakiś bliżej nie znany mi sposób:) heh co nerwy robią z człowieka.
Fot. TVN/Bartosz Siedlik
Fot. TVN/Bartosz Siedlik
Jak już skończyłam to chciałam jak najszybciej opuścić tą kuchnię, niby wszystko ok ale wewnątrz czułam niezadowolenie - nie podobało mi się moje danie. Co do łososia, to go uwielbiam i często jest  na stole w moim domu więc umiem go przyrządzić jednak nie miałam możliwości skosztowania dania w całości a bałam się że salsa może być za mocna. Poza tym wszechobecna świadomość kto to będzie jadł!!!!!!! a ja przecież jestem "prosta dziołszka ze wsi":) i na pewno nie będzie im smakowało!
Moje danie to filet z łososia z paprykowo-pomarańczową salsą na ziemniaczanym puree ze skórką pomarańczy i miętą.
przepis kliknij TUTAJ
Fot. TVN/Bartosz Siedlik
No i teraz zostało nam tylko czekać jako że gotowaliśmy w dwóch turach po 4 osoby ja byłam w pierwszej. Pamiętam, że jak skończyłam siedziałam na trawniku przed hotelem i byłam załamana a jak druga połowa skończyła i przyszła była mega zadowolona to moja depresja się pogrążała że jednak do d... jest moje danie, jego prezentacja i że przyniosłam sobie i bliskim wstyd  Wiecie jak człowiek potrafi się sam pogrążać mi to w tym dniu wychodziło fenomenalnie.  Jeszcze nie było oceny krytyków a ja już chodziłam smutna, załamana itd. Nawet pracujący w hotelu kucharze jak widzieli mnie przechodzącą to zawołali i powiedzieli, że moje danie wygląda i smakuje najlepiej także nie mam się martwić. Oczywiście ich słowa odebrane były przeze mnie jako "pocieszenie bo jest tak fatalnie"   - aj przyznaje że potrafię sobie wiele dopowiedzieć:)
No i zaczęło się najgorsze - ocena, a na dodatek ja pierwsza oko w oko z "wyrafinowanymi podniebieniami":), moje myśli cały czas krążyły wokół mojej beznadziejności więc chciałam jak najszybciej teleportować się z pola obstrzału  Uffffffffffff nie macie pojęcia jak się cieszyłam, że jestem już "po" i mam święty spokój. Nawet cieszyłam się że nie było tak źle, spodziewałam się piorunów w moja stronę:) Kiedy już każdy rozprawił się z krytykami wezwano nas do ogłoszenia wyniku zadania.
Fot. TVN/Bartosz Siedlik
 Stałam sobie tak i tylko myślałam żeby ten dzień się skończył a tu nagle Rick Stein wymienia moje imię jako jedno z trójki najlepszych dań. Nie wierzyłam w to co się dzieję, NIE WIERZYŁAM W SIEBIE!!! Czułam się wyjątkowo, Rick Stein wyróżnił moje danie!!!! Czyli ja jednak coś potrafię i nie jest ze mną tak źle:) ale się cieszę nawet jak piszę tą relację.  Niesamowite przeżycie i niespodzianka, która sprawiła że tego dnia z radości biegałam dwa razy (mieszkając w Krakowie gdzie kręcona była produkcja - biegałam codziennie o świcie po Parku Lotników Polskich ) z powodu przypływu tej pozytywnej energii (drugi raz o 1 w nocy jak skończyliśmy nagrywanie).
 Fot. TVN/Bartosz Siedlik

Jak wiadomo osoby które najgorzej wykonały zadanie brały udział w dogrywce - tym razem Maciek, Magda i Agnieszka musieli zrobić steki w 3 stopniach wysmażenia: rare, medium i well done (krwisty, średnio wysmażony i mocno wysmażony). Najgorzej poradziła sobie Madzia. Znowu ciężko było się żegnać tym bardziej, że z każdym dniem byliśmy bardziej ze sobą zżyci. Od Tili (Magdy) na pożegnanie dostałam taki oto obrazek który od tamtej pory mi towarzyszy.


Pozdrawiam gorąco i dziękuję Wam za takie wsparcie:) jesteście cudowni!!!!

zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony programu MasterChef http://masterchef.tvn.pl/zdjecia/ i wykonał je Fot. TVN/Bartosz Siedlik

41 komentarzy:

  1. Hej Kinga! ogladałam Cie dzisiaj, urocza jesteś! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądam Cię od początku :) kibicuję Ci i mam nadzieje że wygrasz! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze jestem z Tobą, bejbe! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super byłaś wczoraj! Tak trzymaj, mam nadzieję,że tytuł MC będzie Twój:)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetnie sobie poradziłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod wrażeniem,świetnie sobie Pani poradziła,gratuluję!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłaś wspaniała. Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Więcej wiary w siebie !!!!... jesteś GENIALNA , podziwiam mocno i będziemy trzymać kciuki do końca za ciebie ,a Madzi szkoda ...ale odejścia będą jeszcze trudniejsze bo jest Was coraz mniej . POWODZENIA

    OdpowiedzUsuń
  9. gratuluje ;) musze wyprobowac te ziemniaki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. i jak tu nie kibicować jedynej ślązaczce w programie i do tego mojej faworytki od samych eliminacji!kibicuję Ci z całego serca - mam nadzieję, że tytuł pierwszego MasterChef'a przypadnie Tobie!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam serdecznie i bardzo, bardzo gorąco gratuluję wczorajszego dania. Wiedzieliśmy, że da sobie pani radę - puree z pomarańczą i miętą to brzmi wspaniale!!! Jak mogła pani wątpić w swój niewątpliwy talent? Tak bardzo już zżyliśmy się z wszystkimi uczestnikami, że wczoraj było nam smutno jak program musiała opuścić p. Magda, wielka szkoda, no ale wiemy, że takie są reguły Master Chefa.
    Mocno trzimiemy kciuki za naszo (prawie :)) somsiadka ze Zbrosławic!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam za Ciebie kciuki już od samego początku. Super sobie radzisz ze wszystkim, a Twoje kulinarne pomysły są niesamowite. Dołączam do grona obserwujących i liczę na jakieś ciekawe pomysły :))

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie jesteś faworytką i mam nadzieję, że to Ty właśnie wygrasz! Powodzenia Kinga:-)!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kinga,
    Idziesz jak burza :-) Twoje danie bardzo mi się podobało.
    Trzymam mocno za Ciebie kciuki!

    Pozdrawiam ciepło,
    E.

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam
    Trzymam mocno kciuki:) Zaczęłam ten program oglądać dzięki Tobie i mocno ci kibicuję.
    Pozdrawiam serdecznie Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj!!! Jesteś moją faworytką :)Trzymam kciuki:)Pozdrawiam ;)***

    OdpowiedzUsuń
  17. JESTEŚCIE cudowni!!!!!!!!! NIE MACIE POJĘCIA ILE SIŁY MI DAJECIE I RADOŚCI! dziękuję Wam za każde ciepłe słowo, wsparcie, komentarz jeszcze raz dziękuję że ze mną jesteście:**********

    OdpowiedzUsuń
  18. Podczas oglądania MCh, gdy słyszę, jakie dostajecie zadanie, to zawsze myślę, co ja bym przyrządziła i... zawsze mam pustkę w głowie. Doskonale Cię rozumiem: ten wkurzający mętlik w głowie, niepewność... niby marzenia się spełniają, a jednak taki paraliżujący stres potrafi pięknie zepsuć przeżywane chwile i danie. tym bardziej podziwiam jak potrafisz wybrnąć z "opresji" i mam nadzieję, że ten program dodał Ci choć trochę pewności siebie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana, z odcinka na odcinek idzie ci coraz lepiej! Tak cię zachwalają, idziesz jak burza! :))) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Coś czuję, że wygrasz ten program! Gratuluję :}
    Finał jest już nagrany czy będzie na żywo ?

    OdpowiedzUsuń
  21. Ależ to musi być kusząca sytuacja wiedzieć jaki będzie koniec i nie móc tego zdradzić :) bardzo Ci kibicuje i naprawdę jestem pełna podziwu dla Twojego kulinarnego podniebienia, doskonałych wyborów, opanowania emocji. Szkoda, że programu nie mogą wygrać dwie osoby bo bardzo kibicuje również Jankowi :) On też jest fenomenalny a przy tym bardzo skromny. myślę, że to będzie finałowa dwójka no i może jeszcze Maciej K. :) trójka idealna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja droga ja się tylko mogę uśmiechnąć:) pozdrawiam gorąco

      Usuń
    2. Fajnie będzie już po obejrzeniu finału móc Cię zapytać o jakieś szczegóły zza kulis tego programu :) a możne sama jakoś wtedy podsumujesz swój udział w nim jakimś ciekawym wpisem na blogu :)

      Usuń
  22. Znasz może ankyls?
    Odpisz na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja przyznam szczerze, że też liczę na takiego podsumowującego posta "po" :)
    A samo danie wyglądało bardzo ciekawie i apetycznie. Moim zdaniem w tej konkurencji miałaś najciekawszy pomysł ale nie miałem okazji spróbować, więc nie mogę dokonać pełnej oceny. Może kiedyś się skuszę i zrobię, choć moje umiejętności kulinarne mogą tutaj nie wystarczyć. Przepis jednak sobie zachowam na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podsumowujący post na pewno będzie!:) ciesze się że podoba Wam się moje danie mi na tamta chwilę wydawało się okropnie wyeksponowane:) teraz na to patrze i uważam że całkiem nieźle:) spróbujcie zrobić ziemniaki - do ryby smakują super!:) Pozdrawiam gorąco:)

      Usuń
  24. ps. ona ma bloga, chcesz to sobię zobacz :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jezu, nawet jak to czytałam to było mi niedobrze z nerwów. Podziwiam, że udało Ci się wyczarować danie w takim napięciu. Trzymam kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię na Ciebie patrzeć w tym programie. A oni lubią jeść to co zrobisz ; ) super odcinek !

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetne pomysły masz na ten program. Blogerzy rządzą w zespół z muzykiem. Młody wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kiedy zobaczyłam Twoją minę podczas wizyty w hotelu, to wręcz przestraszyłam się, że tym razem niestety Ci się nie powiedzie. Byłam jednak pozytywnie zaskoczona, a nawet DUMNA, kiedy okazało się, że tak wspaniale Ci poszło. Powinnam chyba przeprosić, że zwątpiłam, ale jednocześnie z tego miejsca obiecuję, że taka sytuacja już się nie powtórzy! Kibicuję Ci bardzo, bardzo mocno, bo wydajesz się być naprawde równą Babką i pozytywnym, dobrym człowiekiem z duuuuuużym sercem. Ściskam bardzo mocno i liczę na jakiś przyjazny przepis na muffinki, bo kucharka ze mnie żadna, ale te ciacha, to coś co kocham konsumować, jak i przygotowywać :-) Pozdrawiam, M.
    Ps. Pozdorwienia dla Pana Męża. Naprawdę biją od Was pozytywne fluidy mimo, że widziałam Was tylko w ekranie telewizora!

    OdpowiedzUsuń
  29. Lubię wszystkich uczestników programu, ale Pani kibicuję najbardziej. Ujęła mnie Pani swoją wiedzą przy bigosie ;-) Jak usłyszałam 'śliwowica' to naprawdę byłam pod wrażeniem. Bardzo podoba mi się Pani skromność, piękny uśmiech, talent, pasja kulinarna. Szczerze mówiąc mam przeczucie, że to Pani została Master Chefem. No ale chętnie doczekam ostatniego odcinka, by przekonać się czy mam rację. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj kochana mnie to by nerwy zjadły na stojąco,a ty tak sobie świetnie dajesz rade.Mam przeczucie,ze to ty wygrasz.Świetnie opanowujesz swój strach przed każdym zadaniem.Ogladając cie w akcji sama jestem w strachu czy ci dobrze pójdzie.Ale idzie ci świetnie.Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  31. W niedzielny wieczór rodzinnie oglądamy MasterChefa...trzymam kciuki zawsze za Ciebie :) a mój najmłodszy syn zwycięzcę widzi w Janku ...Czy rodzinne oglądanie programów kulinarnych to nie strata czasu ? czy to ma sens ? Ależ ma ! teraz w niedzielę moja kuchnia należy do moich chłopaków - teraz oni chcą gotować !!! / a ja mam czas dla siebie :):) /

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja uwielbiam oglądać Hell's Kitchen, zresztą Gordon Ramsay jest niewiarygodny w tym co robi, jego odpowiednik Kuchennych Rewolucji jest genialny. Dlatego jestem bardzo ciekawa jak powstawał Masterchef. Kiedyś był wyemitowany odcinek taki od kuchni Hell's Kitchen może po polskiej edycji też będzie takie coś dla ciekawskich takich jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem powinni wypuścić materiał MasterChef "od kuchni":) - przyznam że było bardzo dużo śmiesznych sytuacji, których nie pokazują w programie. Poza tym nagrany jest ogrom materiału i maja w czym wybierać:) Liczmy na to że coś zobaczymy:)) Sama jestem ciekawa i z chęcią bym powspominała.

      Usuń
    2. Wogóle program jest bardzo okrojony w zasadzie pokazywane są tylko Wasze kulinarne zadania i tyle :) w Hell's Kitchen były np także fragmenty z domu w którym mieszkali uczestnicy, ale i sami uczestnicy byli inni było więcej rywalizacji ktoś kogoś nie lubił itd takie małe kulinarne reality show :) nasza edycja jest sympatyczniejsza nie ma Gordona rzucającego patelniami wyrzucającego jedzenie do kosza no chyba ze wszystko przed nami :)

      Usuń
  33. Śledzę MasterChef online bo niestety polskiej TV brak, ale kibicuję Pani od samego początku! Trzymam kciuki, mam nadzieję że to właśnie Panią będę mogła zobaczyć w finale :) Pozdrawiam z zimnego Luton!

    OdpowiedzUsuń

drukuj