wtorek, 8 stycznia 2013

Ten post napisał mój MĄŻ!!!!!!!!

Jak to było, kiedy jej nie było:) ?
Nadszedł w końcu ten dzień! Po WIELKICH prośbach i namawianiach mnie do napisania pierwszego mojego posta, stało się! 
Uległem mojej cudownej żonie i trawiony chorobą w okresie międzyświątecznym wziąłem się za jego pisanie.
Rzecz będzie o tym ( dosłownie ) jak to było, kiedy jej nie było?!
Napiszę o mojej walce z dniem codziennym podczas nieobecności Kingi, gdy brała udział w sławetnym przedsięwzięciu - MasterChef.
Nie pamiętam dokładnej daty i szczerze mówiąc nie chce mi się jej przypominać. Był to za pewne któryś dzień lipca, którego to moja żona została przez mnie wywieziona do Krakowa na kręcenie pierwszych odcinków programu. Obojgu nam wydawało się, że nie będzie to zbyt długi okres i niebawem wróci do domu. Myliłem się!
Zostawiła mnie w sumie na okres ok 1,5 miesiąca, samego w domu i ze wszystkimi jego ( i nie tylko ) obowiązkami.
 Myślałem sobie, a cóż do cholery może się takiego wydarzyć?
Ot pomieszkam sobie i odpocznę od codziennego jazgotu.
Rzeczywistość okazała się z goła inna i miała w stosunku co do mnie swoje plany:)
Prócz samego wspólnego gospodarstwa domowego, psa i innych tam takich domowych obowiązków moja luba zostawiła mi swoje ukochane koniki. Ja pierniczę ależ utrapienie!
Teraz tylko przedstawię jeden przykładowy dzień z życia jej cudownej gadziny:
Codziennie pobudka i wyjazd na czczo do stajni. Niby nic, gdyby nie ich ucieczki. Spierniczały z padoku, ja przez godzinę pełen obaw o gadzinę biegałem i próbowałem je łapać. Potem kolki ( ciężka choroba koni, niejednokrotnie kończąca się najgorszym ), wzywanie weterynarza i znów ślęczenie przy niewdzięcznicach o pustym żołądku do samego wieczora.



 Po tak wyczerpującym dniu ucieczka najlepszego przyjaciela człowieka, naszego psa rasy Beagle. Ów słodziak zdecydował, że podobnie jak jego koleżanki zrobi mnie w wała i na noc wybierze się w pola trochę po rozrabiać.  Darł tam mordę przez kilka głośnych godzin. Robiło się późno było ok 2 w nocy i zdecydowałem, że trzeba coś z tym zrobić bo pobudzi wszystkich sąsiadów.
Biegałem za nim po wyczerpującym dniu przez jakąś godzinę w polach jak idiota. W końcu się udało - złapałem wszarza i przytargałem do domu.
Takie dni się powielały, ciągnęły bezlitośnie i przyprawiały mnie o zawrót głowy. Wszystko po to, by moja żonka mogła się spełniać :)

Cała moja radość z wolnego domostwa, luzu i spokojnych wieczorów bez jęczenia co mam zrobić, jaką śrubkę gdzie przewiercić znikła bardzo szybko kiedy to musiałam sam sprzątać, prać, kosić trawę, gotować itd.

Całemu temu cyrkowi towarzyszył ogromny stres związany z jej udziałem w programie. Co dzień czekałem na jej znak - czy wszystko ok, czy przeszła dalej? Rzecz jasna skoro się dostała, a apetyt rośnie w miarę jedzenia, chce się by dotrwała i doszła jak najdalej. Szczęście w moim nieszczęściu została do samego końca. Cieszyłem się i byłem z niej wręcz prze dumny! Udział w programie obojgu nam dał się we znaki. Żadnego urlopu, odpoczynku tylko stres i zapiernicz. Dziś wiem, że jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia, silniejsi razem i co najważniejsze, mam nadzieję, że to nasza wspólna ciężka praca nie pójdzie na manowce.


Chciałem też podziękować naszym rodzinom bez Was nie udałoby się to! Czujemy siłę którą nam dajecie, wsparcie i opiekę!

Swej Ukochanej życzę samych sukcesów w Nowym Roku i liczę, że będzie miała jeszcze więcej okazji do samospełniania się.

Z wyrazami bezgranicznego oddania i ogromnej miłości- Twój mąż Adam


Pozdrawiam Wszystkich czytelników AleBabki:)

80 komentarzy:

  1. Kinga masz kochanego męża :) Mój mógłby z Adama brać przykład :)

    Tobie Adam życzę wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co za wpis! Prawdziwy i naprawdę wzruszający :) życzę Wam żeby miłość zawsze była taka bezgraniczna i wyrozumiała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. haha ale się uśmiałam:)
    fajna z Was para, podziwiam Was i tak po cichu zazdroszczę tej Waszej miłości...
    Jak to szybko można docenić coś/kogoś kiedy się TO traci nawet na sekundę...
    Pozdrawiam WAS:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak to jest, doceniamy dopiero, gdy czegoś zabraknie :) Najważniejsze są doświadczenia wyniesione z trudnego okresu życia :)
    Jeszcze więcej miłości Wam życzę!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsze zdjęcie to ujęcie z Waszego wesela?:)
    Jesteście przepiękni, to denerwujące! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie to zdjęcie z wesela mojej siostry.To ostatnie jest z naszego:)

      Usuń
    2. Nie, to wcale nie jest denerwujące. To pięknie pokazuje ten wspaniały potencjał, jaki w nas JEST. Jesteście przepiękni, to inspirujące :)

      Usuń
  8. rewelacyjny wpis ! taki szczery , spontaniczny i bez upiększania , wydaje mi się, że dobrana z Was para a faceci czasami muszą poznać świat z innej perspektywy gdy braknie swojej kobiety :) Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  9. pierwsze zdjecie wymiata, sam sex;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż miło się czyta! Alez wy się kochacie, super :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Teraz to i ja jestem dumna z ciebie, Adam :D Serio, to chyba jedno z większych marzeń blogerek - by ich mąż, partner, chłopak napisał coś na blogu :D

    Pozdro wielkie czekoladowe :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Super wpis. Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego Wam obojga Zosia. (Piękne fotki)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowita przemiana męża, tzn wizualna :) Tylko patrzeć i podziwiać ile miłość daje sił, cierpliwości i zrozumienia. Teraz szczęściaro, to chyba musisz ubiec jakieś pyszne ciasto :):):)

    OdpowiedzUsuń
  14. ale słodko:D

    Pozdrawiam ciepło, przefajna z Was para!

    OdpowiedzUsuń
  15. Idealny wpis.Napisany lekką ręką!Dałeś radę Adaśku :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnie zdjęcie jest obłędne. Piękna z Was para !
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja tak sobie myślę, że czasem lepiej, żeby ten „mąż/partner/chłopak” nie brał się za pisanie, skoro nie najlepiej mu to wychodzi. Po za tym, nie widzę w tym tekście nic wzruszającego. Facet został sam w domu na 1,5 miesiąca i z trudem ogarniał codzienne obowiązki. Przyzwyczajony do wygodnego życia u boku żony, nie radził sobie z tym wszystkim, z czym Ona zwykle radziła sobie doskonale. Dni wypełnione pracą w domu i zagrodzie odbierał jako wyczerpujące i nazywa je cyrkiem. Całą radość ze słomianego wdowieństwa odbierała mu konieczność samodzielnego sprzątania, prania, koszenia trawy, gotowania itd. Ludzieee! To są przecież najzwyklejsze obowiązki dnia codziennego!!!! Gdyby coś takiego napisała kobieta, zapewne zostałaby odsądzona od czci wiary! Tu dochodzimy do smutnej refleksji na temat różnic w sposobie wychowywania chłopców i dziewczynek w przeciętnej polskim domu, pod kątem ich późniejszego przystosowania do życia w rodzinie. Ech…
    Postowi Adama nie można jednak odmówić szczerości. Domyślam się również, że tekst miał być żartobliwy, ale to akurat, z powodów stylistycznych, wyszło słabo.
    Kingo, lubię Twój blog i czasem tu zaglądam. Cenię Cię za przepisy i gratuluję sukcesu, który odniosłaś w Master Chefie. Życzę Ci byś mogła się dalej rozwijać i realizować, a Adam….niechaj Cię wspiera na różne możliwe sposoby, pisanie pozostawiając jednak wyłącznie Tobie. 
    Adamie, liczę, że nie poczułeś się urażony. Występując publicznie, wystawiasz się pod ocenę innych, a ta nie zawsze musi być pozytywna. Kulinarna blogosfera roi się od ochów i achów i do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Krytyczne opinie/komentarze to rzadkość, a jeśli już się pojawią, to zwykle nie wiadomo kto jest autorem, gdyż są publikowane w wersji anonimowej.

    Pozdrawiam Was oboje! :-)

    PS. Zdjęcie pierwsze również uważam za boskie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje, że źle to odebrałaś. Było mu ciężko,ponieważ musiał wykonywać sam pracę zazwyczaj rozłożoną na 2 osoby, to oczywiste, że nawał obowiązków męczy, chyba że ktoś jest cyborgiem.Szczerze mówiąc wkurza mnie takie ocenianie, w tej chwili akurat zostałam sama w domu z dwojgiem dzieci, bo mój mąż co dwa tygodnie przez tydzień czasu jest na studiach i wiem jak jest gdy nagle trzeba samemu wszystko ogarnąć, nie wspominając już o tęsknocie.. Ale pewnie ktoś z boku powiedziałby że cóż takiego, przecież nie pracuję, więc wielkie halo że sobie trochę sama posiedzę...

      Usuń
  18. Pięknie napisane! A zdjęcia cudowne!
    Pozdrawiam i życzę samych szczęśliwych dni :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pozostaje mi tylko życzyć Wam miłości i szczęścia przez kolejne lata:))

    OdpowiedzUsuń
  20. Też się zawsze cieszę na jakiś dłuższy wyjazd mojej sporej rodziny i chwilę spokoju w samotności przy piwku i kompie ...mija dzień i się tęskni jak cholera...jesteśmy skazani na rodziny najwyraźniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. No to na przyszłość kilka rad opartych na własnych doświadczeniach: gdy znika z domu Druga Połowa, poza jakże oczywistym pojawieniem się w Jej miejscu wódy, koksu i panienek, zwalają nam się na łeb obowiązki. Można sobie z tym dość łatwo poradzić!
    Pies - obaj mamy energicznych merdaczy. Kupujesz pchlarzowi 2kg parówek, dajesz to do zżarcia na raz. Pies podoła, a jakże! Leży potem toto kwadratowe z przeżarcia ze dwa dni, więc problem gonienia po łąkach odpada.
    Konie: bierzesz do stajni parasolkę, zachodzisz konia od tyłu, rozkładasz parasol za jego zadem wydając z siebie mroczne UGABUGA i problem lonżowania oraz kolek masz z głowy: koń sam ze strachu lata z 20 minut, przy okazji podczas ucieczki walnie stresową kupkę więc się odetka. Wiadomo - na kolkę najlepszy jest ruch! Trzeba tylko uważać, żeby z tym parasolem za blisko nie podejść. Jak kopyciak walnie z zadu to może zęby wybić, a głupio tak potem się pokazywać z niewyjściową twarzą...

    Przypilnowanie 2ch powyższych punktów pozwala bezstresowo i przyjemnie przetrwać czas nieobecności kobiety w domu i pozwala na zajęcie się w wolnym czasie (którego jest wtedy NAPRAWDĘ dużo) rzeczami ważnymi: piwo z kolegami, upojne noce nad konsolą/klawiaturą przepełnione wrzaskiem ginących w męczarniach wrogów, filmy z dużą ilością wielkich nagich... eeeeeee.. atrybutów, etc, etc, etc...

    O wódzie, koksie i panienkach już nie wspominam. I tak będę miał przerąbane gdy Najwspanialsza-Z-Żon przeczyta ten komentarz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakos tak mi sie zdawało że nie obejdzie się bez Twojego komentarza.
      Swoja droga już wiem ze kiedy będę wyjeżdżała to konia zabiorę ze sobą na wszelki wypadek ;)
      Najwspanialsza-z-żon

      Usuń
    2. UWIELBIAMY WAS!!!!!
      ps. musimy się kiedyś spotkać:)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. No i mnie kobita znalazła... Coś czuję, że dziś na obiad będą warzywa ;/

      Babka - spotkać nam się nie uda. Ja tak naprawdę jestem cichym, maleńkim samczykiem, który boi się świata ;) Wyjście na zewnątrz mogłoby się negatywnie odbić na mojej jakże delikatnej psychice ;) Zresztą - zapytaj HankęOpolankę (http://aspik-jasiek.blogspot.com/), ona potwierdzi jaka ze mnie cicha i niewinna myszka ;)

      Usuń
    5. 30lat
      Gdybyś był cichym, maleńkim samczykiem z delikatna psychika to po 1 nie wiem jakbyś ze mną wytrzymał , a po 2 umarłabym z nudów ;)
      Najwspanialsza-Z-Żon

      Ale babka i robi to co lubi
      Ze Zbro i Zabrze blisko siebie wiec myślę ze jest do wykonalne ;)

      Usuń
    6. Liberum veto!!!
      Widziałem, że Babka nazwała posiłek bez mięsa ŚNIADANIEM! Ja się nie zgadzam na spotkanie! Nagadacie się o przepisach i później zamiast świńskiej dupy na talerzu, będę miał przed twarzą talerz z jakimiś - za przeproszeniem - WARZYWAMI!
      Nie i koniec! :P

      Usuń
    7. jesteś zaj..bisty..hehe..się popłakałam ze śmiechu

      Usuń
    8. Drogi 30letni qzynie...wywołałeś mnie do tablicy...nie wiem czy Ci to nie zaszkodzi :-P
      maleńki? No kiedyś niewątpliwie maleńki byłeś, ale...kiedy to było?
      cichy? niepossible!
      niewinna myszka??? prędzej szczurek :-P
      Kinga ;-) NZŻ ;-) bardzo was proszę - przemyślcie czy poznawanie 30 latka z Adamem to dobry pomysł ;-) Wy razem - spoko, ale boję się trochę o...Adama :-)
      pozdrawiam ;-)
      qzynka Hanka Opolanka ;-)

      Usuń
  22. To ostatnie zdjęcie jest bajkowe! :D Niczym kadr z ostatniej sceny jakiegoś filmu o pięknej miłości :D Cudowny wpis, a z Was jest Cudowne Małżeństwo i dowód na to, że można w dzisiejszych czasach być wiernym, szczęśliwym i zakochanym ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. hah ależ się ubawiłam :) ciężkie jest życie bez kobiety, nie?:D

    pozdrawiam Was serdecznie i życzę pysznego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajna z Was para ! Piekne zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Tak to jest zostawić samego chłopa w domu...:D Dobrze, że przetrwał:P Bardzo fajny wpis i świetna z Was para:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Pięknie razem wyglądacie, fajny, jajcarski post - "monsz" ma super poczucie humoru :D. Cudna para i zazdraszczam koników!

    OdpowiedzUsuń
  27. Mądry, zabawny, męski i przystojny. Idealny facet Kinia:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Brawo Adam,Twój wpis bardzo mnie rozbawił,przedstawiłeś przykładowy dzień z życia "słomianego wdowca" w sposób żartobliwy i świetnie Ci to wyszło:)
    Jeśli Kinga Ci pozwoli możesz pisać więcej;)
    Zdjęcia macie super,miło jest patrzeć na Wasze szczęście,niech trwa ono wiecznie:)
    Pozdrowienia dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie dość, że taka fajna babka z Babki to jeszcze ta sama Babka ma tak fajnego BabkoMęża! Chciałabym powiedzieć, że chyba to trochę niesprawiedliwe! Ale nie.. bardzo fajne z Was babkożeństwo! :))))

    uśmiałam się przy tym poście, Adam powinien częściej pisać!:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękny, taki prawdziwy i uczuciowy wpis. Masz wspaniałego męża i wspaniała z Was para. Widać, że się kochacie i ze to prawdziwa miłosć :) Zdjęcia są piękne a to ostatnie urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  31. na prawdę miło czyta się taki wpis ! Kingo z takim wsparciem nawet na koniec świata zajdziesz :)

    powodzenia i pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Fajna z Was para:)
    P.S. Mój mąż również ma już swój pierwszy wpis na moim blogu za sobą:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ale się uśmiałam czytając wypociny Twojego męża, tym bardziej, że sama jestem na bieżąco ze zmaganiem się z niesforną, uciekającą suczką ;) No trzeba pogratulować Ci tak wspaniałego i cierpliwego małżonka. Ślicznie razem wyglądacie, tylko musisz dać znać gdzie szukać takiego fantastycznego faceta ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Kinga juz wiem czemu wolisz robić desery - Twój mąż to istne ciacho!:D

    OdpowiedzUsuń
  35. parafrazując klasyka - za każdą wielką kobietą, stoi wielki mężczyzna :) Bardzo krzepiące są takie udane związki w świecie plastikowych emocji i plastikowego jedzenia;P pozdrowienia dla WAS

    OdpowiedzUsuń
  36. SUper:):) Bieganie za zwierzakami musiało fajnie wyglądać ale czego się nie robi dla ukochanej osoby:):) Pozdrawiam:):)

    OdpowiedzUsuń
  37. No,ale spoko napisałeś Adam!:) Oj kochasz tą Kingę,kochasz!I bardzo dobrze;Żonka też za Tobą szaleje!dobrana z Was para,pozdrawiam Was serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  38. no, ale czego by nie gadać, dom stoi, cały, mąż żyje, czyli dał se chłopek radę;D

    OdpowiedzUsuń
  39. Jak ja się cieszę, że mogłam poznać Was razem! Uśmiałam się do łez :) Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  40. To się nazywa mąż, każda by takiego chciała! :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Fajny post i świetny pomysł!!!

    Może się "zainspiruję"? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  42. Cóż mogę napisać życzę Wam dużo szczęścia i miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja tam jestem za żeby Adam wpisywał sie co jakiś czas..humorystyczne to było..chociaż po komentarzu Droczilki to chyba nie da się namówić. Mi się podobało i chciałabym jeszcze..Może własny blog??? Już byś miał we mnie obserwatora :)
    Pozdrawiam Was Kochani:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Nigdy nie widziałam tak pięknej pary jak Wy :) Szczęśliwości!

    OdpowiedzUsuń
  45. Pani Kingo przeczytałam wypowiedź Pani męża. Pomysł był ciekawy, zawsze to jakieś urozmaicenie tego co pojawia się na blogu. Na początku byłam bardzo ciekawa tego co Pan Adam ma do powiedzenia, ale na końcu byłam zawiedziona. Zawiedziona formą jego wypowiedzi. Wiele z użytych słów można zastąpić czym innym, poprawić troszkę ortografię i wszystko będzie przyjemniejsze dla oczu.

    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  46. Pierwsze zdjęcie jest przeurocze!!
    Pozdrawiam Was gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Jakie to słodkie , nie jeden mężczyzna mógłby brać przykład od Twojego męża .
    Życzę wam udanego życia a Tobie w szczególności spełnienia swoich marzeń !

    OdpowiedzUsuń
  48. super ! uśmialam sie niezle:) Wiecej takich postow !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  49. wzruszające :)) całuski dla Was :**

    OdpowiedzUsuń
  50. uśmiałam się po pachy :) pozdrawiam serdecznie oboje :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Najbardziej denerwują mnie komentarze "specjalistów" od ortografii i stylistyki..Jasny gwint!!!Każdy pisze jak mu wygodnie!!Jak Wam nie odpowiada,nie czytajcie..Tekst jest żartobliwy i przyjemnie się go czyta,bo nie pisał go prof. Miodek,tylko zwyczajny i kochający mąż.

    OdpowiedzUsuń
  52. Kinga, Adam, czytałam z przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
  53. Hehhe ja mojego Narzeczonego zostawiłam na JEDEN dzień i już tęsknił! Nie wiem co by było gdyby został na 1,5 miesiąca! Pozdrawiamy!


    dwojedopoprawki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  54. Piękną parę tworzycie, milo się Was ogląda:) Pozdrawiam
    http://asmileoflife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  55. Można się wzruszyć, kiedy facet pisze coś takiego! :)

    OdpowiedzUsuń
  56. podziwiam! fajne zdjęcia razem ... sprawiacie wrażenie cudownej pary, tylko pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Ubawiłam się niezmiernie na tym poście. Jesteście świetni. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  58. Pieknie:)Zycze sukcesów we wszystkim:):):;))
    Pozdrowienia z Madrytu

    OdpowiedzUsuń
  59. hehehe... dopiero teraz natknęłam sie na tego bloga i z lubością czytałam o Twych zmaganiach z domem... ;-P
    Moim zdaniem to pikuś: dodasz jeszcze ze dwójkę dzieci i wtedy pogadamy :-)
    Seredcznie Was pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

drukuj