czwartek, 2 kwietnia 2015

Śledzie w siemieniu lnianym

Ostatnio złapałam się na tym, że każdy post zaczęłabym od wyrazu „uwielbiam” I chyba nie potrafię inaczej myśleć jeżeli coś tak bardzo mi smakuje, że trwale zapisuje się na moich kubkach smakowych. Pamiętam, kiedy byłam dzieckiem jak chodziliśmy z rodzicami do restauracji, w której podawano najlepsze śledzie jakie kiedykolwiek jadłam. Ciężko było mi potem trafić na takie. Były mięsiste, białe, o zwartym, tłustym mięsie i smakowały wyjątkowo – miały łagodnie pikantny smak. Odpowiednio odsolone w kąpieli wody z mlekiem. Dodatkiem był tylko olej i cebulka. Od tego momentu przepadłam. Śledzie przygotowuję na rożne sposoby: z orzechami i selerem, z buraczkami i rodzynkami, z jabłkiem i śmietaną. Moją ostatnią fascynacją są śledzie w oleju lnianym z prażonym siemieniem i czerwoną cebulą. Do tego kawałek podpieczonego chleba na zakwasie lub ziemniak w łupinie i jestem w kulinarnym raju. Cały sekret tkwi w rybie, musi to być młody osobnik – matias, czyli odławiany przed pierwszym tarłem śledź dziewiczy. Ryba jest wtedy bardzo delikatna w smaku. Świeże matiasy dostępne są tylko wiosną i wczesnym latem. W sklepach znajdziemy śledzie „a la matias” – wierzcie mi to już nie to samo, choć przepis i tak się sprawdzi z ich udziałem. Również często ich używam jednak chciałabym abyście choć raz skusili się na poszukiwania matiasa. Pora na to odpowiednia

Kolejnym cudem o którym warto napisać jest olej z siemienia lnianego. Poprawia ogólną kondycję organizmu oraz samopoczucie, dba o naszą skórę poprzez dużą ilość witaminy E (witamina młodości). Ważne, że spożywamy go tylko na zimno – nie nadaje się do smażenia. Świeży olej ma lekko orzechowy smak i jest klarowny. Najlepiej kupować olej nierafinowany.

Niby zwykły przepis, a jak niezwykły się staje kiedy wiem co nam daje. Uwielbiam takie rozwiązania.


Smacznego:)

1 komentarz:

  1. Uwielbiam śledzie w każdej postaci I ostatnio zrobiłam matiasy na święta- prawie smak dzieciństwa mi wyszedł. Zresztą dla mnie święta zawszy były i chyba będą bardzo ważne. Do tego stopnia, że co roku zmieniam kolor przewodni i kupuje coś z zastawy kuchennej W tym roku to i obrusy. Może to dziwne ale taka już jestem A jak smakują śledziki z nowej zastawy :)

    OdpowiedzUsuń

drukuj